Bose OE2 – OE2i

Ciężko jest recenzować te słuchawki, gdy w tym samym czasie miało się styczność z fenomenalnymi Bose QuietComfort 15, spróbuję jednak zachować resztki obiektywizmu i przekazać najważniejsze dla Was informacje. Słuchawki Bose z serii OE2 na pewno są warte zakupu, choć oczywiście po dłuższej zabawie z ich droższym rodzeństwem miałem początkowo mieszane odczucia.
Zacznę od tego, że seria OE2 dzieli się na dwa produkty – podstawowe słuchawki OE2 oraz droższe o ponad 100 zł OE2i, których jedyną różnicą jest wbudowany w kabel pilot i mikrofon, mające za zadanie ułatwić sterowanie wybranymi produktami marki Apple. Na pytanie, czy warto inwestować w możliwość odebrania rozmowy telefonicznej bez dotykania swojego iPhone’a, czy jednak zostać przy wersji standardowej musicie odpowiedzieć sobie sami. Najważniejsze, że pod pozostałymi względami słuchawki w zasadzie nie różnią się od siebie, dzięki czemu nie można zarzucić firmie Bose braku uczciwości i próby naciągania klientów.

DSC_3496-1

KOMFORT PONAD WSZYSTKO

Rynek słuchawek dzieli się zasadniczo na trzy gatunki: słuchawki douszne, nauszne oraz wokółuszne. Seria OE2 zalicza się do tych drugich, co sprawia że muszle osadzone są na uszach w przeciwieństwie do recenzowanych również przeze mnie QuietComfort 15, które przyjemnie oplatały całą małżowinę, odcinając nas równocześnie od dźwięków otoczenia. Już w przypadku tamtych słuchawek pisałem o tym, że jedną z największych bolączek słuchawek nausznych i wokółusznych jest niski komfort użytkowania dla osób noszących okulary. W przypadku OE2i moje obawy nasiliły się jeszcze bardziej – w końcu są to słuchawki nauszne, co sprawia, że cały nacisk sprzętu wędruje właśnie na uszy. Okazało się jednak, że firma Bose stawia komfort swoich użytkowników bardzo wysoko w hierarchii poszczególnych czynników składowych swych produktów – analogicznie do QuietComfort 15, słuchawki z serii OE2 idealnie dostosowują się do kształtu głowy, sprawiając wrażenie, że zostały zaprojektowane właśnie dla Ciebie. Są również nieprzyzwoicie lekkie, dzięki czemu nie odczuwamy zmęczenia nawet po długim z nimi obcowaniu.

MAKSIMUM DŹWIĘKU

Czas jednak przejść do meritum tej recenzji, a mianowicie brzmienia słuchawek. W odróżnieniu do QuietComfort 15, słuchawki z serii OE2 nie odcinają nas całkowicie od świata zewnętrznego – raz, że ze względu na kategorię słuchawek nausznych dopuszczają do siebie więcej dźwięków płynących z otoczenia, dwa, że aspekt ten nie był podstawą podczas projektowania tego modelu. Ilość dźwięków, jakie docierają do nas oprócz muzyki oceniłbym jako standardową – nie przeszkadzają w odsłuchu muzyki, pozwalają jednak zachować świadomość na temat tego, co się dookoła nas dzieje, dzięki czemu podczas przechodzenia na drugą stronę ulicy nie musimy nadmiernie gimnastykować szyi, co zdarzało mi się podczas użytkowania QuietComfort 15.
Jakość dźwięku, który oferują słuchawki jest bardzo dobra z plusem, jednak do oceny celującej niestety trochę zabrakło. Chociaż minusy są niewielkie i w zasadzie nic nie znaczą dla przeciętnego użytkownika to jednak z recenzenckiego punktu widzenia mam obowiązek o nich wspomnieć. Problem jest właściwie jeden i pojawia się tylko i wyłącznie podczas słuchania muzyki z dźwiękami o wyjątkowo niskiej częstotliwości. Jeżeli słuchamy utworu, które generuje dynamiczne basy, możemy zauważyć, że słuchawki będą miały malutki problem z realnym oddaniem wszystkich zawartych w utworze dźwięków. Dzieje się to jednak wyjątkowo rzadko, a w przypadku 95% słuchanych przeze mnie piosenek problem ten nie występował.
Muszę również wspomnieć o tym, że podczas słuchania muzyki przy maksymalnej głośności, słuchawkom zdarzyło się „trzasnąć”. Nie mogę jednak stwierdzić, czy wina leży tu po stronie egzemplarza dostarczonego mi do recenzji, czy może występować w przypadku wszystkich produktów. Nie wiem jednak kto i po co, miałby katować się słuchaniem muzyki w najwyższej z możliwych głośności, dlatego minus ten również nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla użytkowników.
Pod wszystkimi pozostałymi względami Bose OE2/OE2i spisują się na medal! Zastosowana technologia TriPort sprawia, że basy (oprócz tych kilku wymienionych wyżej przykładów) odtwarzane są w sposób zdecydowanie bardziej bogaty, niż ma to miejsce w przypadku większości konkurencyjnych słuchawek. Wysokie częstotliwości również nie drażnią naszych uszu, brzmiąc wyjątkowo łagodnie, tak samo jak wokal, który jest niezwykle czytelny i idealnie wyeksponowany. Jakość dźwięku oferowana przez ten model daje przysłowiowy „prztyczek w nos” wszystkim malkontentom i powinna zadowolić nawet najbardziej wybrednych miłośników muzyki.

DSC_3497-1

KILKA SŁÓW O TECHNICE

Co dosyć ciekawe, słuchawki na pierwszy rzut oka wyglądają na wykonane z gorszych materiałów, niż są w rzeczywistości. Niezwykła lekkość oraz tworzywa użyte do wykończenia produktu wywołują fałszywe wrażenie słuchawek o gorszej jakości, niż powinno mieć to miejsce wśród produktów z tego przedziału cenowego. Jednak po kilku dniach użytkowania wiemy, że odczucia te były złudne – słuchawki z serii OE2 prezentują klasę, a początkowe obawy zamieniają się w zalety – to rodzaj użytych materiałów sprawia prawdopodobnie, że są one tak niezwykle lekkie. Warto wspomnieć o tym, że słuchawki są składane, co zwiększa komfort ich transportu, w zestawie znajduje się również pokrowiec, który pozwala uchronić je przed uszkodzeniami.
Jeżeli chodzi o mikrofon dołączony do wersji OE2i, najlepiej podsumuje to opinia, że po prostu spełnia on swoją rolę. Nie jest wyposażony w żadne zbędne „bajery”, nie oferuje również na tyle niesamowitej jakości rozmów, by rozpisywać się o tym na kilka akapitów.

PODSUMOWANIE

Próbując zawrzeć sens tej recenzji w kilku zdaniach, doszedłem do wniosku, że seria OE2 firmy Bose to sprzęt udany i wart swej ceny. Pomimo tego, że stałem się oddanym fanem droższych i bardziej zaawansowanych technologicznie QuietComfort 15, ich tańszym braciom również udało się przyciągnąć moją uwagę, gdyż w swojej klasie i przedziale cenowym jest to sprzęt z powodzeniem mogący walczyć o miano najlepszego.

Share this post: