Historia słuchawek – Część II

W poprzedniej części cyklu przedstawiającego historię słuchawek, naszą opowieść zakończyliśmy na wyprzedzającym swoją epokę wynalazku Ernesta Mercadiera, którego douszny instrument do odsłuchiwania rozmów telefonicznych nie odniósł jednak popularności, na jaką zasługiwał. Dziś opiszemy kolejne wydarzenia, dzięki którym każdy z nas może cieszyć się możliwością słuchania muzyki bez przeszkód, jakimi są dźwięki płynące z otoczenia.

Co wspólnego mają ze sobą słuchawki nauszne, GPS, Jeep, kuchenka mikrofalowa, walkie-talkie, szybkoschnący klej oraz patelnia teflonowa? To proste! Każde z tych urządzeń, nim stało się popularne na całym świecie, było z powodzeniem użytkowane przez wojsko, a w szczególności przez Armię Stanów Zjednoczonych. Siły zbrojne na całym świecie od lat przykładają niezwykle wielką wagę do obserwacji unikatowych na skalę świata wynalazków, które mogą zostać przez nie wykorzystane podczas wykonywanych operacji. Przed wybuchem I Wojny Światowej normalną praktyką było przesyłanie Armii, zarówno przez indywidualnych wynalazców, jak i drobne firmy, listów z pomysłami oraz projektami innowacyjnych przedmiotów, które miały przysłużyć się wojsku w trakcie podejmowanych działań. Jedna z takich przesyłek dotarła w 1910 r. do siedziby marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych – United States Navy. W paczce znajdował się napisany fioletowym atramentem na niebiesko-różowej papeterii list oraz skonstruowany przez Nathaniela Baldwina prototyp słuchawek telefonicznych zaoferowany do testów wojskowych. Początkowo sceptyczne podejście do dziwnego wynalazku szybko zmieniło się w prawdziwą euforię, gdy pierwsze testy wykazały, że poprawa jakości uzyskiwanego dźwięku w stosunku do stosowanych ówcześnie przez Navy urządzeń jest wręcz drastyczna.

zdjecie01
Źródło: wikispaces.com

Oficerowie marynarki szybko zaproponowali Baldwinowi wprowadzenie kilku ważnych poprawek do projektu, dzięki czemu początkowo niezgrabne urządzenie stało się wygodne w jego codziennym użytkowaniu. Po zastosowaniu zmian władze Navy były tak zadowolone ze słuchawek, że bez żadnego wahania złożyły u Nathaniela duże zamówienie na jego wynalazek. Możemy tylko wyobrazić sobie ich zdziwienie, gdy w odpowiedzi usłyszeli, że Baldwin wykonuje słuchawki własnoręcznie w kuchni swojego domu, przez co może produkować jedynie 10 sztuk jednocześnie. Przełomowość produktu była jednak tak wielka, że niezwykle ogarniczony limit produkcji został zaakceptowany, a słuchawki trafiły do użytku Armii. Po wyprodukowaniu kilkudziesięciu par słuchawek, wynalazek Baldwina został ulepszony jeszcze bardziej – wprowadzone zmiany obejmowały przede wszystkim redukcję ciężkości pałąka nagłownego, który podłączony został do dwóch walcowatych odbiorników. W nich znajdował się natomiast drut miedziany, który po rozprostowaniu osiągał rzekomo długość mili. Ulepszony zestaw słuchawkowy okazał się być tak dobry, że oficerowie marynarki zasugerowali Baldwinowi opatentowanie jego wynalazku. Nathaniel stwierdził jednak, iż jego projekt jest tak naprawdę dość banalny i nie złożył wniosku do Biura Patentowego, popełniając zapewne jedną z największych pomyłek w historii sprzętu audio.

zdjecie02
Źródło: tumblr.com

Ograniczone zdolności produkcyjne Baldwina szybko jednak stały się kłopotem dla Navy, wskutek czego we współpracy z przedsiębiorstwem Wireless Specialty Apparatus Co., wybudowana została fabryka, w której Baldwin wraz z innymi pracownikami mógł produkować słuchawki w zdecydowanie większej ilości sztuk. Umowa z firmą Wireless Specialty Apparatus zawierała zastrzeżenie mówiące o tym, że cena słuchawek dla Armii nigdy nie może ulec zmianie. W ten sposób zadowoleni byli wszyscy – Armia, która mogła korzystać z niezwykle użytecznego sprzętu, właściciele Wireless Specialty Apparatus, którzy zwietrzyli okazję na łatwy zysk, jak i Baldwin, dla którego ostatecznie historia ta nie zakończyła się jednak happy-endem. Jego poligamiczne przekonania skłaniały go do inwestowania ogromnych sum pieniędzy w nieopłacalne przedsięwzięcia, co skończyło się bankructwem. Na domiar złego w 1930 roku Baldwin skazany został na dwa lata więzienia za oszustwa pocztowe. W ten sposób zakończyła się historia niesamowitego wizjonera z Utah, który przez brak chęci opantentowania swojego wynalazku, pozbawił się prawdopodobnie ogromnych zarobków. Historia słuchawek toczyła się dalej bez niego, przez kilkanaście lat nie przynosząc żadnych wartych uwagi zmian – aż do momentu, w którym przyrząd ten z wojskowych laboratoriów przeniósł się na uszy ludzi na całym świecie. O tym, jak do tego doszło – dowiecie się z kolejnej części naszego cyklu.

Share this post: